Huczne wesela pod Warszawą

Ślub i wesele to okres wytężonej pracy i doskonałej logistyki. Sprawienie, żeby wszystko ze sobą współgrało, wymaga nie lada umiejętności organizacyjnych. Dlatego tak bardzo pomocne bywają druhny i osoby z zewnątrz, które pomagają w doborze sukni, wystroju czy sali weselnej. Niezwykle popularne stały się w ostatnich czasach wesela pod Warszawą. A wszystko dlatego, że w porównaniu z cenami w stolicy, są one niezwykle korzystne cenowo. Do tego sceneria jest bardziej sprzyjająca nieskrępowanej zabawie. Odległość od zatłoczonego i głośnego miasta działa relaksująco na skołatane nerwy pary młodej. Właśnie na weselu mogą oni w końcu odetchnąć z ulgą i cieszyć się obecnością swoją, a także przybyłych licznie gości. A także bawić się do białego rana. Ważne jest to, żeby w porę taką salę zamówić. Terminy są bowiem bardzo napięte. A miejsca, które mają renomę, są rezerwowane nawet z dwuletnim wyprzedzeniem. Bezwzględnie należy mieć to na uwadze, jeśli zależy nam na miejscu idealnym na tego typu uroczystość.

Królowa Wall Street

Hetty Green była jedną z najbogatszych i zarazem najskąpszych kobiet Ameryki. Pochodziła z zamożnej rodziny kwakrów, która dorobiła się ogromnego majątku na przemyśle wielo- rybniczym. Jej spadek po ojcu wynosił ponad osiemset trzydzieści trzy tysiące dolarów i dodatkowo cztery miliony w nieruchomościach i inwestycjach. Mimo takiej fortuny usiłowała za wszelką cenę przejąć majątek sw’ojej ciotki. Zamiar nie powiódł się, chciała bowiem obalić testament, przedstawiając sfałszowane dokumenty. Dzięki chytrym inwestycjom i niewiarygodnemu wręcz skąpstwu stała się wspaniałą spekulantką giełdową, znaną pod przezwiskiem „Królowa Wall Street”. Niektórzy rywale, zazdrośni ojej powodzenie, zmienili przydomek z „królowa” na „wiedźma”. Ale w sukcesach finansowych Hetty Green nie było nic z magii czy sił nadprzyrodzonych – tajemnica osiągnięć tkwiła jedynie w niezwykłym skąpstwie! Tę cechę swego charakteru rozwinęła do niebywałych wręcz rozmiarów. Mieszkała wyłącznie w tanich pensjonatach, nosiła stare, podarte i spłowiałe ubrania, po mieście jeździła powozem, który był przerobiony z kurnika. Hetty żałowała nawet pieniędzy na wynajęcie biura. Swoje codzienne interesy prowadziła, siedząc w banku na podłodze, a wokół niej stały tandetne kufry i walizy pełne papierów i dokumentów.

Ekscesy bogacza

Oddaj majątek w ręce ekscentryka i pozwól mu robić, co zechce, a doczekasz się efektów niezwykłych i nie mających nic wspólnego ze zdrowym rozsądkiem. Tak właśnie było z Williamem Beckfordem, autorem największego i najbardziej szalonego wybryku w Anglii.
W 1770 roku, mając dziesięć lat, Beckford odziedziczył majątek oceniany na prawie milion funtów. Prócz gotówki były to posiadłości ziemskie i nieruchomości w Anglii, a ponadto plantacje trzciny cukrowej z wieloma tysiącami niewolników na Jamajce. Jego roczny dochód wynosił sto tysięcy funtów, co w XVIII wieku stanowiło zawrotną wręcz sumę. Beckford odebrał wychowanie iście książęce. Studiował muzykę u Mozarta, architekturę u sir Williama Cozensa, projektanta londyńskiego Somerset House. Mając dwadzieścia jeden lat udowodnił, że jego kosztowna edukacja nie poszła na marne, i napisał romantyczną powieść Vathek, która później zdobyła uznanie Byrona. Mówiono, że napisał ją po francusku w trzy dni i dwie noce. Przez pewien czas Beckford był członkiem parlamentu. Jednak większość czasu poświęcał wielkim podróżom po Europie, w których towarzyszył mu orszak służby i muzycy. W 1974 roku zaczął realizować największą ambicję swojego życia – budowę gotyckiego opactwa w posiadłości Fonthill. Podejście Beckforda do tego zamierzenia nie było typowe. Zaczął od wybudowania muru wysokości trzech i pół metra wokół całej posiadłości, aby skryć się przed oczami ciekawskich.

Do historii jednak przeszedł jako pionier w dziedzinie budowy dróg

Nikt chyba nie znał lepiej od niego tras biegnących w północnej części Anglii. W drugiej połowie XVIII wieku zaczęły powstawać spółki, które budowały odcinki dróg i pobierały opłatę za korzystanie z nich. W 1765 roku Metcalf został zatrudniony przy budowie pięciokilometrowego odcinka między Minskip i Fearnsby w północnej części hrabstwa Yorkshire. Wywiązał się z zadania znakomicie. I tak rozpoczął nowy etap w swoim życiu. W ciągu następnych dwudziestu siedmiu lat wybudował około trzystu kilometrów dróg, kilka mostów, przepustów wody i murów wspornych. Chociaż zatrudniał setki robotników, Niewidomy Jack sam robił pomiary i projekty. Był popularną postacią wśród podróżujących po hrabstwie Yorkshire i Derbyshire. Wszyscy znali wysokiego mężczyznę (którego jedynym przyrządem pomiarowym był gruby kij) przechadzającego się tam i z powrotem, badającego palcami rodzaj gleby i wykonującego w pamięci skomplikowane obliczenia. Inżynieria była wówczas w powijakach i Metcalf nie odebrał żadnego specjalistycznego wykształcenia. Jednak miał niezwykłe osiągnięcia w dziedzinie budownictwa dróg. Wybudował drogę przez Pule i Standish Common mimo przekonania wszystkich, że jest to niemożliwe. Gleba była tam bagnista i podmokła. Metcalf zastosował nową metodę przy budowie. Jako fundament ułożył krzewy wrzosu powiązane w pęki i dopiero na tej podstawie ułożył kamienną konstrukcję. Nawierzchnię drogi zrobił wypukłą, dzięki czemu woda spływała na boki i była odprowadzana drenami. Był to jego wielki sukces.

Niewidomy Jack

Niewielu ludziom dane było przeżyć tyle przygód i tak wiele osiągnąć, co Johnowi Metcalfowi. W swoim długim, trwającym dziewięćdziesiąt trzy lata życiu był muzykiem, sportowcem, przedsiębiorcą handlowym, budowniczym dróg i mostów. Potrafił żyć pełnią życia i wnosić radość do życia innych. John Metcalf urodził się w ubogiej rodzinie w 1717 roku. W wieku sześciu lat zachorował na ospę i stracił wzrok. Prawie natychmiast ujawnił się jego niepokonany duch. Nie zamierzał zrezygnować z udziału w normalnych zabawach i figlach chłopców. Wspinał się na drzewa, podkradał jabłka. Bez żadnej pomocy poruszał się z łatwością po rodzinnym mieście. Był wspaniałym jeźdźcem i pływakiem. Grał znakomicie na skrzypcach. Był lekkomyślny, wręcz szalony. Być może właśnie dlatego, że był niewidomy, w mniejszym stopniu uświadamiał sobie niebezpieczeństwo. Porywał się na wyczyny, jakich nikt z jego przyjaciół nie ośmieliłby się nigdy dokonać, czy to na lądzie, czy na wodzie, piechotą czy na koniu. Brał udział w wyścigach, polowaniach, gonitwach.

Obiady u hrabiego

Francuzów nie dziwił zbytnio mieszkający w Paryżu angielski arystokrata, który był wielkim miłośnikiem zwierząt. Uważali, że po Angliku można się wszystkiego spodziewać. Zdumieli się jednak nieco na wieść o tym, że wydaje przyjęcia dla psów ubranych w stroje będące ostatnim krzykiem mody (łącznie z miniaturowymi butami). Nie zgadzał się także z wyobrażeniem Francuzów o angielskim myśliwym fakt, że sir Francis Henry Egerton, ósmy lord Bridgewater, hodował w swoim ogrodzie przepiórki i gołębie z podciętymi skrzydłami. Dzięki temu, pomimo słabnącego wzroku, mógł do nich celnie strzelać. Ten osobliwy szlachcic był bardzo wykształconym człowiekiem, znawcą i mecenasem sztuki, członkiem Królewskiego Towarzystwa. Ofiarował Muzeum Brytyjskiemu cenne dzieło, tak zwane Rękopisy Egertona.
Angielski arystokrata był wielkim dziwakiem. Buty zwykł nosić tylko raz, a potem kazał je ustawiać w rzędach, aby w ten sposób mierzyć upływający czas. Kiedy zwracał pożyczoną książkę, wysyłał ją okazałym powozem w asyście czterech lokai w przepysznej liberii.
Nigdy się nie ożenił. Wraz z jego śmiercią w 1829 roku wygasł ród Egertonów.

Rozwód

W 1768 roku Hervey, chcąc ostatecznie położyć kres fikcyjnemu małżeństwu, oznajmił, że wystąpi o rozwód. Elżbieta bardzo pragnęła rozwiązania małżeńskiego węzła, ale obawiała się skandalu. Wniosła więc sprawę do sądu przeciwko Herveyowi o fałszywe podawanie się za jej męża. Lord nie bronił się i Elżbieta opuściła salę sądową jako „panna”. Natychmiast poślubiła księcia Kingston. Ceremonia odbyła się z wielką pompą w kościele Świętego Jerzego. Wśród gości obecni byli król i królowa oraz najwyższe sfery arystokratyczne Anglii.
W 1773 roku Pierrepoint zachorował i było jasne, że wkrótce umrze. W testamencie zapisał wszystko żonie pod warunkiem, że nigdy nie wyjdzie za mąż. To zastrzeżenie, ograniczające jej możliwości zdobycia pewnego dnia jeszcze większej fortuny, zirytowało Elżbietę i usiłowała zmusić swojego adwokata, aby podsunął umierającemu do podpisu inny testament. Jednak adwokat kategorycznie odmówił.
Kiedy książę umarł, Elżbieta przywdziała na krótko głęboką żałobę i opłakiwała męża w niezwykle wyszukany sposób. Ale już wkrótce udała się do Rzymu, gdzie osiadła i zaczęła prowadzić luksusowe oraz pełne przepychu życie. W tym samym czasie rozgoryczona rodzina zmarłego księcia wykryła pewne fakty z przeszłości Elżbiety. Wszczęto przeciwko niej sprawę o bigamię. Wróciła do kraju, żeby się bronić. Zażądała, aby sprawa toczyła się w Izbie Lordów. Została uznana za winną. Nie czekając na wyrok, uciekła z kraju. Szczęśliwie dla niej, rodzinie nie udało się obalić testamentu. Elżbieta mogła więc nadal swobodnie korzystać z życia i powoli przepuszczać majątek zmarłego księcia. Do końca pozostała kobietą pełną temperamentu i wielkopańskich manier, otaczała się zbytkiem i przepychem. W epoce, w której kobieta była praktycznie własnością męża, Elżbieta wykorzystała instytucję małżeństwa, aby osiągnąć wszystko, czego pragnęła od życia.

Kobieta żądna przygód

Loreta Janeta Velazquez, w której żyłach płynęła ognista kastylijska krew przodków, została obdarzona przez naturę nieustępliwością i odwagą, a przy tym nieodpartą namiętnością do przygód. Wychowała się w Hawanie i tam poślubiła potajemnie amerykańskiego żołnierza. Działo się to w roku 1856. Kiedy w Ameryce wybuchła wojna secesyjna, Loreta (która w domu niewątpliwie odgrywała rolę głowy rodziny) wywarła na męża nacisk, aby zaciągnął się do armii Konfederacji. Ale to ją jeszcze nie w pełni usatysfakcjonowało. Ona również postanowiła wyruszyć na wojnę. Aby ukryć kobiece kształty, kazała sobie zrobić coś w rodzaju szkieletu czy kolczugi z cienkiego drutu, który zakładała pod męską koszulę. W przebraniu zgłosiła się do wojska, podając się za porucznika Harry T. Buforda. Została wysłana do obozu koło Nowego Orleanu, w którym przebywał również na ćwiczeniach jej mąż. Niestety, wkrótce potem zginął nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności od kuli z karabinu. Ten wypadek nie odstraszył bynajmniej dzielnej małżonki.

Grożą kary Boże, ale Śląsk uniknie zguby

Bardzo wiele wizjonerskich proroctw dotyczących przyszłości zawiera tekst autorstwa grupy osób z Wrocławia. Spotkali się oni ze stygmatyczkąwdzień zaduszny 2 listopada 1974 roku. W trakcie ekstaz ustami stygmatyczki przemawiał między innymi Ojciec Pio: „Przyszedłem do was, aby was ostrzec. Przestańcie grzeszyć. Wiek XX jest wiekiem największych grzechów. Nigdy jeszcze tak, jak teraz, ludzie nie obrażali Boga. Pycha – źródło wszystkich grzechów, rozpanoszyła się dookoła. Za tego rodzaju grzechy grożą takie kary Boże, jak wojna, głód, choroby wszelkiego rodzaju, trzęsienie ziemi, wylewy wód, trąby powietrzne, walenia się domów i drzew w lesie, uderzenia piorunów, a w końcu trzy dni ciemności”. W czasie ekstazy przemawiała również Matka Boża Niepokalana: „moje kochane dzieci, tylko ja mogę powstrzymać karzącą rękę Bożą Nawróćcie się. Pokutujcie, odmawiajcie różaniec, by uprosić pokój na ziemi i odwrócenie kar, które grożą ziemi. Jeśli się nie poprawicie, wielkie kary was czekają. Ludzie chodząc będą umierali. Wielkie kary poniosą Niemcy, Czechy, Francja, Anglia i Rosja. Znikną całe państwa z powierzchni ziemi”. Katarzyna stanęła na krześle i zaintonowała: „Pod Twoją obronę”. Maryja uśmiechnęła się i oświadczyła jej, że „Śląsk zachowa od zguby”. W kolejnej ekstazie objawił się stygmatyczce Pan Jezus. Mówił między innymi: „ przyjdę na ziemię. Będę sądził ludzi, ale dla was będę pełen miłosierdzia. Nie bójcie się Mnie. Ja was bardzo kocham. Postąpię z wami jak najlepszy przyjaciel.

Warszawa stolicą Europy

Przepowiadając losy narodów, wizjonerka głosi „powstanie ludów Azji przeciw Europie”. Po tej wojnie nastąpi pokój. Zapowiada powstanie Stanów Zjednoczonych Europy. „Stolicą tych Stanów ma być Warszawa, która zdystansuje podczas obrad, kandydujący również do tej roli, Paryż. Innym razem usłyszałam te tajemnicze słowa: «W przyszłości będą trzy wielkie centra świata: Paryż, Tokio i Warszawa»”. Anioł powiedział jej też: „Miłosierdzie jest nad Rosją ale nad Niemcami zawisł miecz gniewu Bożego. Komunizm upadnie, spełniwszy swe zadanie Rosja nawróci się i przyjmie katolicyzm”. Zastanowiła mnie od razu ta warunkowość. Zupełnie jak przy zapowiedzi końca świata. Ludzkość jest wezwana do współpracy z łaską Bożą przy realizacji planów Bożych. Jest to przywilej i zarazem obowiązek, wypływający z tytułu ich wolności, którą Bogu podoba się szanować. W 1926 roku objawiła się nasza królowa Jadwiga, obiecując odzyskanie wybrzeża Morza Bałtyckiego. Oto jej słowa: Nie tylko Gdańsk i Królewiec wasz będzie. Jako królowa dałam wam w wianie unię z Litwą. Jako święta przyniosę wam panowanie nad Bałtykiem. Nie na Wschód, lecz na Zachód ma być zwrócone oblicze Polski». Zrozumiałam, że potęga Słowian będzie rozrastała się, a Germanów skurczy i osłabnie. W roku 1932 byłam przygnębiona perspektywą objawionych mi strasznych wojen, które groziły światu i Polsce. Pan objawił mi przez tajemnicze słowa, wypowiedziane przez niewidzialnego Anioła, że wrogowie Boga wymordują się wzajemnie w tych strasznych rewolucjach i wojnach, ziemię zaś posiądą wierni Bogu. Polska mimo klęsk doznanych będzie wśród zwycięzców.

Huczne wesela pod Warszawą

Ślub i wesele to okres wytężonej pracy i doskonałej logistyki. Sprawienie, żeby wszystko ze sobą współgrało, wymaga nie lada umiejętności organizacyjnych. Dlatego tak bardzo pomocne bywają druhny i osoby z zewnątrz, które pomagają w doborze sukni, wystroju czy sali weselnej. Niezwykle popularne stały się w ostatnich czasach wesela pod Warszawą. A wszystko dlatego, że w porównaniu z cenami w stolicy, są one niezwykle korzystne cenowo. Do tego sceneria jest bardziej sprzyjająca nieskrępowanej zabawie. Odległość od zatłoczonego i głośnego miasta działa relaksująco na skołatane nerwy pary młodej. Właśnie na weselu mogą oni w końcu odetchnąć z ulgą i cieszyć się obecnością swoją, a także przybyłych licznie gości. A także bawić się do białego rana. Ważne jest to, żeby w porę taką salę zamówić. Terminy są bowiem bardzo napięte. A miejsca, które mają renomę, są rezerwowane nawet z dwuletnim wyprzedzeniem. Bezwzględnie należy mieć to na uwadze, jeśli zależy nam na miejscu idealnym na tego typu uroczystość.

Zakład pogrzebowy Powązki. Warto rozmawiać o szczegółach pogrzebu

Pogrzeb bliskiej osoby zawsze jest przykrą chwilą. Przed tym trudnym dniem, musimy jednak zadbać o to, by ceremonia pogrzebowa była godna i doskonale zaplanowana oraz zrealizowana. Oczywiście pogrzebem zajmuje się zakład pogrzebowy Powązki lub inny zakład pogrzebowy, od nas jednak zależy, co konkretnie pracownicy zakładu pogrzebowego będą robić.

Pogrzeb może wyglądać lepiej lub gorzej. W każdym przypadku pracownicy zakładu pogrzebowego mogą zaproponować podstawowe usługi, oprócz nich jednak mogą zaproponować wiele innych. Dekoracja z kwiatów, muzyk, który będzie grać na trąbce, a nawet wyświetlenie filmu, w którym wspominany będzie zmarły za życia, to usługi, które w dobrych zakładach pogrzebowych realizowane są bez problemu i za niewielkie pieniądze. Nie podnoszą za bardzo całkowitych kosztów pogrzebu. Jeśli jesteśmy zmuszeni zorganizować pogrzeb bliskiej osoby, rozmawiajmy w zakładzie pogrzebowym o szczegółach pogrzebu. Mogą one spowodować, że ceremonia pogrzebowa będzie dużo doskonalsza, niż taka tradycyjna.

Darowizna na kościół. Można ją odliczyć od podatku

Obniżenie wysokości podatku dochodowego zawsze jest działaniem na własną korzyść. Bez względu na to czy podatek mamy do zapłacenia, czy otrzymamy nadpłatę, odliczanie kolejnych pieniędzy z kwoty podatku jest jak najbardziej korzystne, pieniądze zawsze bowiem wrócą do nas w postaci wyższej nadpłaty podatku. Co można odliczać od podatku?

Możliwości odliczeń podatkowych jest bardzo dużo. Od ulg rehabilitacyjnych, po dobrowolne darowizny. Na tych ostatnich warto się skoncentrować, bowiem jest to często pomijana forma odliczeń podatkowych. Jeśli przekazujemy darowiznę na fundację, lub na kościół, mamy prawo część tych pieniędzy odliczyć od podatku. W przypadku darowizny na fundacje tych pieniędzy do odliczenia jest mniej. Darowizna na kościół stwarza możliwość odliczenia wyższej sumy. Oczywiście nie będzie ona równa wysokości darowizny, czasami jednak dobrowolnie przekazujemy pieniądze na fundację czy kościół. Warto mieć dowód takiego przekazania gotówki i odliczać część darowizny od podatku. To jest w naszym interesie.

Szkoła dla psów Warszawa. Tam wychowają naszego psa

Nie ma chyba osoby, która nie lubi psów. Od lat żyją obok nas, w wielu domach traktowane są po prostu jako część rodziny. Czasami jednak potrafią być nieznośne. Jeśli nie potrafimy ich wychować, warto zwrócić się o pomoc do specjalistów. Szkoła psów, bo o tym miejscu mowa, w takiej sytuacji jest jak najbardziej wskazana.

Szkoła dla psów Warszawa, to miejsce, w którym pracują fachowcy od wychowania psów. Ważne jest nie tylko to, ze są profesjonalistami, ale i to, że do naszego psa będą podchodzić bardziej na zimno, bez uczucia, z jakim do swojego psa podchodzimy sami. Oczywiście to uczucie ma sens, jednak w sytuacji konieczności wychowania psa, powoduje, że stajemy się wobec niego bardziej pobłażliwi. Efekty są zawsze negatywne.

Warto zgłosić się z naszym psem do takiej szkoły. Już kilka tygodni szkolenia, może zmienić naszego psa, w zwierze dużo grzeczniejsze i nie sprawiające problemów. Koszty takiego szkolenia nie są wysokie, sens wręcz przeciwnie. Warto więc znaleźć szkołę dla psów i skorzystać z oferty.

Jachty żaglowe Polańczyk można wypożyczyć tanio

Polańczyk to jedna z najpiękniejszych miejscowości w Bieszczadach. Miejsce, które bez wątpienia można polecić na letni wypoczynek. Nie każdy wie, że jest to ciekawa miejscowość, którą można polecić także żeglarzom. Jezioro Solińskie, przy którym leży Polańczyk, to idealne miejsce do żeglowania.

Nie każdy posiada swój jacht żaglowy, nawet, jeśli tak jest, trudno transportować go w tak odległy kraniec Polski. Nie ma jednak takiej potrzeby. W Polańczyku znajdziemy miejsca, w których można jacht wypożyczyć. Jachty żaglowe Polańczyk nie wiążą się z wysokimi kosztami wypożyczenia. Oczywiście wiele zależy od tego, na jaki czas będziemy chcieli je wypożyczyć i jaki jacht nas będzie interesować, w każdym przypadku jednak jest taniej, niż w innych popularnych wśród żeglarzy miejscowościach.

Szukając ciekawego miejsca do żeglowania, warto rozważyć wyjazd do Polańczyk i żeglowanie po pobliskiej popularnej Solinie. Z pewnością nam się tam spodoba, a szansa na to, że będziemy wracać tam regularnie, jest jak najbardziej realna.

Materace Hevea Kraków. Niedrogie i super trwałe

Zdrowy i długi sen jest ważny dla naszego stanu zdrowia. Nie każdy ma świadomość jak duże to ma znaczenie. Każdy szybko jednak to zauważa, jeśli nie może się wyspać. Zmęczenie w ciągu dnia, jest w tym momencie po prostu oczywiste. Warto wiec zadbać o możliwość wysypiania się, a przede wszystkim o wygodny materac.

Rynek materacy do spania jest bardzo nasycony, nie każdy produkt jednak jest wato uwagi. Jeśli zależy nam na wygodnym spaniu, do wyboru materaca przywiążmy nieco więcej uwagi. Przeanalizujemy dostępne materace, zapoznajmy się z cenami i nie wydawany ma materac fortuny. Owszem, wyjątkowo drogie materace znajdziemy, jednak nie muszą być lepsze niż materace Hevea Kraków, warto więc kupować rozsądnie.

Dobry materac do spania to podstawa. Wygodny, miękki, zapewniający wygodny sen. Jeśli zainwestujemy w taki materac, możemy mieć pewność, że spać będzie nam się o wiele przyjemniej, po nocy zaś będziemy budzić się dużo bardziej wyspani. Warto mieć tego świadomość i nie bagatelizować tego tematu. Materac nie powinien być dowolny. To jest w naszym interesie.

Pewnego dnia ujrzał na wystawie sklepowej drogi garnitur

Za taki garnitur stanąłbym na głowie na dachu tego budynku – powiedział George. Właściciel sklepu roześmiał się. – Jeśli to zrobisz, dam ci ten garnitur. – George dostał garnitur, a cała sprawa nabrała wielkiego rozgłosu. Miejscowy teatr zaproponował mu posadę. George wspinał się na wysokie budynki, reklamując w ten sposób przedstawienia teatralne. Człowiek-mucha dokonywał swych wyczynów w całych Stanach Zjednoczonych. W Bostonie zdobył stupięćdziesięciometrowy budynek Urzędu Celnego. W Hartford osiągnął szczyty trzech budynków w ciągu jednego dnia. W Providence w przepasce na oczach wdrapał się na maszt flagi. Jego szaleńcze wyczyny były zawsze poprzedzone podjęciem rozsądnych i solidnych środków ostrożności. George oglądał i badał dokładnie budynek, zanim decydował się na niego wspiąć. Wspinaczki George’a Gibsona Polleya zostały nagle przerwane. Umarł w wieku dwudziestu dziewięciu lat. Przyczyną śmierci nie był upadek, lecz choroba nowotworowa mózgu.

Człowiek-mucha

Wiele tysięcy mieszkańców Nowego Jorku zebrało się pod budynkiem sklepu Woolwortha, będącego w 1920 roku najwyższą budowlą na świecie, aby z zapartym tchem śledzić niewielką sylwetkę mężczyzny wspinającego się po elewacji na szczyt budowli.
Dotarł do trzydziestego piętra i miał jeszcze do przebycia następnych dwadzieścia siedem, kiedy nagle w oknie stanął policjant. George Gibson Polley został aresztowany za wspinanie się bez oficjalnego pozwolenia! Polley zdobył szczyt dwóch tysięcy budynków w Stanach Zjednoczonych, bez najmniejszego potknięcia czy upadku. Był znany pod przezwiskiem „człowiek-mucha”. Często wielkie firmy zatrudniały go, aby uświetnił ceremonię otwarcia nowego sklepu. Dostawał za taki wyczyn wynagrodzenie wysokości dwustu dolarów, co w owych czasach było stawką iście królewską. Swoje zdolności odkrył w dzieciństwie. Kiedyś jako chłopiec grał w baseball w Richmond, w stanie Virginia, i wybił piłkę na dach sześciopiętrowego domu. Ponieważ chłopcy nie mieli innej piłki, George zręcznie wspiął się na dach budynku, aby ją odzyskać. W 1910 roku przeniósł się wraz z rodziną do Chicago i zaczął pracować jako roznosiciel gazet.