Co zagraża naszej cywilizacji?

Jeżeli spojrzymy na współczesną cywilizację, to nie ulega wątpliwości, że wiele ze znaków czasu, charakterystycznych dla „czasów końca”, wokół nas się pojawiło. Można więc, niestety, spodziewać się różnych niemiłych wydarzeń, szczególnie w Ameryce i Europie. Wśród przyczyn zagłady cywilizacji upatruje się zniszczenia wywołane licznymi kataklizmami naturalnymi, anomaliami klimatycznymi, które obejmą znaczne połacie globu. A więc grożą trzęsienia ziemi, wybuchy wulkanów, susze i powodzie, zagłada kontynentów, zderzenia z innymi ciałami kosmicznymi. Wizjonerzy religijni zapowiadają samozniszczenie ludzkości, struktur społecznych państw, szczególnie najbogatszych, wskutek upadku moralności, grzechu, braku religijności, coraz większego pociągu do zła, egoistycznej pogoni za przyjemnościami. Również bogacenie się jednych kosztem drugich, materializm, konsumpcjonizm, brak miłości i wrażliwości na potrzeby innych, prowadzą do wzrostu niezadowolenia, pretensji, roszczeń, wybuchów agresji, waśni między ludźmi i narodami, grożą konfliktami i wojnami o niewyobrażalnym zasięgu. Trzeci ważny zespół zagrożeń wynika z niszczenia przyrody, środowiska, w którym człowiek żyje. Ta rabunkowa, grabieżcza, nie myśląca o losie naszych następców działalność prowadzi do zaburzenia równowagi i licznych ekologicznych katastrof, które grożą zatruciem ziemi, żywności, wód, powietrza, głodem, inwazjami szkodników, epidemiami chorób m.in. wskutek manipulacji genetycznych.

ZNAKI „CZASÓW KOŃCA”

Sztuka, twórczość stawały się coraz bardziej szokujące, pozbawione harmonii, ładu, innymi słowy klasycznego piękna. Chińczycy nawet twierdzili, że muzyka „czasów końca” jest zawsze głośna i hałaśliwa. Niebezpiecznym sygnałem w dziejach różnych cywilizacji bywało także znaczne, nadmierne, przeobrażanie środowiska w danym regionie, prowadzące do jego dewastacji. Między innymi ekologowie doszukują się też upadku cywilizacji na Bliskim Wschodzie w niszczeniu gleb.. Upadek sławnej Grecji to także w pewnym stopniu konsekwencja niszczenia środowiska m.in. wycinania rosnących tam niegdyś bujnych lasów, co było przyczyną osuszenia, pustynnienia wielu połaci kraju. Mimo dobrobytu, społeczeństwa różnych państw, przed ich upadkiem, charakteryzował wzrost nerwowości, niepokojów wewnętrznych, lęk o przyszłość i związany z tym rozwój różnych metod wróżbiarstwa, prognozowania. Bogate cywilizacje i imperia w obronie własnych interesów, dla podtrzymania życia rozbudowanego, konsumpcyjnego, społecznego organizmu, zmuszone były do prowadzenia wojen, te z kolei prowadziły do ich gospodarczego osłabienia, w końcu także do ruiny.

KATASTROFIZM

„Módlmy się o błogosławieństwo prawidłowego odczytania znaków czasu”. Te słowa wypowiedział Papież Jan Paweł II na Błoniach w Krakowie w 1983 roku. Myśl tę można uznać za cenną wskazówkę do refleksji nad „stanem świata”, w którym żyjemy. Jeżeli prześledzi się różne wypowiedzi mędrców, myślicieli świeckich i religijnych, dotyczące funkcjonowania społeczeństw, struktur państwowych, to łatwo zauważymy, że pewnym stadiom rozwoju towarzysządosyć charakterystyczne „znaki czasu”. Jeżeli się je ma czas dostrzegać, to łatwo prognozuje się i przewiduje prawdopodobne przyszłe wydarzenia. Jednym z sygnałów, że coś się dzieje złego ze zdrowiem społeczeństw, są właśnie nastroje katastroficzne, przeróżne lęki, pesymizm, zwątpienia, niewiara. Prześledzenie historii państw, imperiów, dowodzi, że zanim upadły, dochodziły do pełnego rozkwitu, dobrobytu materialnego. Ten zaś prowadził do zaniku wartości duchowych, z reguły ściśle złączonych z religijnością pewnego rozpasania i zobojętnienia moralnego wśród warstw rządzących, negacji podstawowych wartości etycznych, pogoni za dobrami materialnymi i przyjemnościami, bardzo egoistycznej postawy względem innych, zabijania różnych form życia. Równocześnie pojawiały się grupy bardzo bogate i bardzo biedne, co prowadziło do buntów i zamieszek.

Polska ucierpi mniej

Jeżeli ludzie, wskutek swych nierozważnych zachowań, doprowadziliby do tragicznego załamania cywilizacji, co czeka w takim przypadku Polskę? Otóż liczni nasi wieszcze, jasnowidze, mędrcy, mistycy, duchowi przywódcy narodu, a nawet naukowcy rozpatrujący skutki ewentualnych zmian klimatycznych, w swych proroctwach, przepowiedniach, wizjach, objawieniach, futurologicznych przewidywaniach i prognozach są w miarę optymistyczni. Nie lękajmy się więc zbytnio.
W porównaniu z innymi narodami czeka nas stosunkowo mało nieszczęść. Większość mistyków, duchowych przywódców, wieszczów mówi, iż zawdzięczać to będziemy głównie naszej religijności i głębokiej duchowości, kultywowanej od wieków, choć często nie docenianej, krytykowanej. Szczególnie ważna ma być opieka Matki Bożej. Niebagatelną rolę przypisuje się też cierpieniom, które jako naród ponosiliśmy przez stosunkowo długi czas, a które jednocześnie przyczyniły się do zachowania i uratowania, przynajmniej w znacznym stopniu, religijności i duchowości. Z kolei właśnie ta „moc ducha” wyzwala nadzieję, wiarę, pozwala zwyciężać zło, a także umożliwi przetrwanie w tragicznych czasach, w momentach dramatycznych przeobrażeń, o których mówią liczne proroctwa. Są i inne zauważalne, bardziej racjonalne fakty, mogące uchronić nas przed skutkami cywilizacyjnego załamania: m.in. bardzo ekologiczna, rozdrobniona struktura polskich gospodarstw rolnych, którą powszechnie określa się – niesłusznie, tendencyjnie mianem zacofanej, ale która w czasie światowego chaosu może nadal w miarę sprawnie funkcjonować i dostarczać żywność.

Dar proroctwa u ludzi sławnych

Prof. Groch wylicza całą galerię postaci o darze proroczym i wieszczym. Dar ten posiadała królowa Jadwiga, która przepowiedziała i poniekąd przygotowała zwycięstwo grunwaldzkie. W XVI w. pojawił się ks. Skarga, największy polski kaznodzieja, przewidujący wyraźnie rozbiór Ojczyzny i potem jej odrodzenie. W XVII stuleciu za prorocze uznaje się zawierzenie Polski Maryi i obranie Jej Królową Polski przez króla Jana Kazimierza. W wieku XVIII pojawił się sławny ks. Marek, głoszący, że Polska upadnie, ale po odbytej pokucie powstanie i zajaśnieje jeszcze większym blaskiem. W XIX w. mamy już wielkich poetów-wieszczów: Adama Mickiewicza, Juliusza Słowackiego, Zygmunta Krasińskiego, Cypriana Norwida. Na początku XX w. pojawia się geniusz proroczy ks. Bronisław Markiewicz, przepowiadający papieża Polaka. W ostatnich latach za prorocze trzeba uznać nauki wielkich prymasów Polski, Kardynałów: Hlonda i Wyszyńskiego, i oczywiście Papieża Polaka Jana Pawła II.

Polscy wieszcze i prorocy

„Na dziejowym widnokręgu narodów zjawiają się niekiedy postacie, które drogą natchnienia, albo też głębszego rozumowania, przewidują przyszłe wypadki spełniające się częstokroć dosłownie”. Tak pisał przed laty prof. Bartłomiej Groch, autor wielu opracowań na temat proroctw, przepowiedni, także ich krytycznej oceny. Prof. Groch, interpretując stare prognozy, potrafił najpierw przepowiedzieć pierwszą wojnę światową, potem również drugą. Uważał on, że Polska może pochwalić się wielką liczbą ludzi potrafiących przewidywać przyszłość. Pochodzili oni z różnych warstw społecznych i pojawiali się zazwyczaj w chwilach przełomowych i niebezpiecznych, przepowiadając narodowi, stosownie do jego czynów, lepszą lub gorszą przyszłość. Nawoływali również zawsze do zejścia ze złych dróg i wskazywali drogi bezpieczniejsze, zgodne z Wolą Bożą wspólnym dobrem Ojczyzny, narodu. Prorocy z reguły kierowali się natchnieniami, siły zaś do głoszenia prawdy, często na przekór rządzącym, czerpali z miłości Boga i Ojczyzny.

Nie lękajmy się przyszłości

Kiedy polski papież Jan Paweł II objął swój urząd, jego pierwsze słowa brzmiały: „nie lękajcie się”. I zrobił to jakby na przekór całemu światu, który dzisiaj pogrąża się w coraz większym strachu przed przyszłością, obawia się wielkiej katastrofy. Te nastroje pesymizmu, braku nadziei, pojawiająsię również w Polsce. Czy jednak powinniśmy na zapas bać się tego, co może nastąpić, nawet gdyby to była w ludzkim wymiarze jakaś dziejowa zawierucha, kataklizm, czy wojna niszcząca naszą cywilizację? Wydaje się, że nie. Przynajmniej taki wniosek można wyciągnąć z licznych proroctw, przepowiedni i ocen przyszłości zamieszczonych w tej książce. „Nawet za tę wojnę trzeba Bogu dziękować i trzeba mówić «Te Deum». Ja codziennie za tę wojnę Te Deu odmawiałem. Bo co Bóg działa, święte jest i dobre”. Oto słowa wielkiego świętego, BrataAlberta. Dowodząone absolutnego zawierzenia Bogu, przez tego polskiego św. Franciszka, który potrafił być dla innych „dobry jak chleb” i realizować w praktyce dzieło miłosierdzia. Brat Albert, w swym absolutnym i, nie ulega wątpliwości, również proroczym zawierzeniu, nie mylił się. Wojna, o której mówił, była bowiem mimo tragedii, jakąż sobąniosła, zbawienna dla Polski, przyczyniła się do jej politycznego i narodowego zmartwychwstania.

error: Content is protected !!